Nasi prawnicy posiadają doświadczenie w obsłudze prawnej dużych przejęć i fuzji.

Aktualności
ADAM KOŚCIÓŁEK

ADAM KOŚCIÓŁEK

Reprezentujemy Klientów w międzynarodowych arbitrażach gospodarczych.


Gant nieczysto gra z wierzycielami

05.05.14

Deweloper nie wypłaca należnych pieniędzy obligatariuszom, a ci są bezradni, bo prawnik, który powinien ich reprezentować, im nie pomaga

CZŁOWIEK KRYZYSU: Gantowi grunt pod nogami zaczął się palić tuż po kryzysie, gdy okazało się, że deweloper przepłacił za działki. Wówczas zaczął plasować na rynku kolejne serie coraz droższych obligacji. W marcu 2013 r. spółkę opuściło czworo członków nadzoru i wiceprezes ds. finansowych Andrzej Szornak. Prezes Karol Antkowiak przekonywał wówczas, że to zbieg okoliczności. Miesiąc później sam przesiadł się na fotel członka nadzoru, a na prezesa powołano Krzysztofa Brzezińskiego (na zdjęciu). To on prowadził kilkumiesięczne negocjacje z wierzycielami, które zakończyły się złożeniem wniosku o upadłość.[FOT. K.KUBAT-AGENCJA GAZETA]

 

Dwuletnie obligacje emitowane przez znanego, notowanego na giełdzie dewelopera, o oprocentowaniu 11 proc. w skali roku, odsetki wypłacane co kwartał. Na dodatek zabezpieczone na aktywach wycenionych na 100 mln zł (ponad dwa razy więcej niż planowana wartość emisji). Taką ofertę przygotowaną przez Dom Maklerski NWAI otrzymali w sierpniu 2012 r. klienci domów maklerskich: Alior Banku, CDM Pekao, Banku Ochrony Środowiska, IDMSA, Pekao i KBC Securities. Niektórzy się skusili. Zainwestowali w obligacje Gant Development 21,93 mln zł (spółka liczyła na 42 mln zł), lecz zamiast co kwartał cieszyć się z zysków kilkakrotnie większych, niż daje lokata bankowa, nerwowo obgryzają paznokcie. Gant wypłacił tylko dwa kwartalne kupony odsetkowe, kolejnych czterech już nie. Co gorsza, w połowie października deweloper złożył wniosek o upadłość układową, a to oznacza, że inwestorzy mogą nie odzyskać co najmniej części zainwestowanego kapitału.

Administrator odchodzi…

Teoretycznie obligacje były zabezpieczone. Według procedury, administrator zastawu powinien porozumieć się z emitentem, a w skrajnym przypadku przejąć zastaw. Pierwotnie tę rolę pełnił wrocławska Kancelaria Prawnicza Koziński, Rosicki i Wspólnicy, ale w lipcu 2013 r. poinformowała, że umowa została rozwiązana.

— Rozwiązanie umowy nastąpiło w wyniku wykonania przez kancelarię przywidzianego umową uprawnienia. Uległa rozwiązaniu po upływie miesięcznego okresu wypowiedzenia. Przyczyną podjęcia decyzji była istotna zmiana sytuacji emitenta i wynikająca z tego ocena kancelarii, iż emitent nie wywiąże się z obowiązków wynikających z umowy — tłumaczy Przemysław Rosicki, jeden z właścicieli kancelarii.

Z tego wniosek, że gdy Gant zaczął mieć problemy, administrator zastawu, który na mocy prawa powinien pomóc wierzycielom w dochodzeniu roszczeń, zakończył współpracę. Czy nie oznacza to, że pozostawił obligatariuszy bez pomocy?

— Podejmując w czerwcu 2013 r. decyzję o rozwiązaniu umowy za wypowiedzeniem, w żadnym zakresie nie naruszyliśmy interesów oraz praw obligatariuszy — tym bardziej że termin zapadalności zabezpieczonych obligacji upływał dopiero z końcem sierpnia 2014 r. Rozwiązanie umowy nastąpiło w trybie przewidzianym w umowie, która zawarta została jeszcze przed emisją oraz objęciem obligacji przez obligatariuszy. W związku z tym emitent, jak i każdy z obligatariuszy, winien brać pod uwagę możliwość wystąpienia takiego zdarzenia przed podjęciem decyzji o emisji lub objęciu obligacji. Emitent miał możliwość i winien podjąć czynności związane z ustanowieniem nowego administratora zastawu — mówi Przemysław Rosicki.

…nowy nie przychodzi…

Ale umowę z nowym administratorem zastawu Gant zawarł dopiero 29 stycznia 2014 r., ponad pół roku po rozwiązaniu umowy z pierwotnym administratorem i prawie cztery tygodnie po… ogłoszeniu przez sąd upadłości, czyli gdy wierzytelności z tytułu obligacji zostały już objęte postępowaniem układowym. Obligatariusze, choć widzieli, że sytuacja spółki się pogarsza, nie mogli zareagować, bo przez pół roku nie było administratora. Robili, co mogli — do spółki trafiały wnioski o natychmiastowy wykup obligacji, a w grudniu do Forum TFI, które zarządza Gant FIZ, wpłynął wniosek o przekazanie zastawu zabezpieczającego emisję. Forum odmówiło, uzasadniając, że z takim wnioskiem nie może zgłosić się obligatariusz, ale jedynie… administrator. I tu pojawia się problem — Kancelaria Prawnicza Koziński, Rosicki i Wspólnicy twierdzi, że nie o nią chodzi.

— Po rozwiązaniu umowy emitent nie informował nas, kto i od kiedy pełnił obowiązki administratora zastawu. Nie mamy także żadnych informacji w przedmiocie warunków kontaktu obligatariuszy z nowym administratorem zastawu — mówi Przemysław Rosicki.

A nowego spółka przedstawiła inwestorom dopiero ponad pół roku później. Kto w tym czasie administrował zastawem i co zrobił w celu zabezpieczenia roszczeń obligatariuszy? Te pytania prezes Ganta pozostawił bez odpowiedzi.

…a kontaktu brak

To nie koniec problemów obligatariuszy Ganta.

— Nie mamy kontaktu z administratorem zastawu, więc nie wiemy, czy podejmuje jakiekolwiek działania w naszym interesie. Nie sposób do niego dotrzeć — w internecie nie ma danych kontaktowych, a gdy wysłaliśmy korespondencję na adres uzyskany z okręgowej izby radców prawnych, odebrała ją… mama radcy. Nie wygląda to profesjonalnie, raczej tak, jakby Gantowi zależało na utrudnieniu nam dochodzenia wierzytelności — żali się jeden z obligatariuszy.

Nowym administratorem zastawu Gant mianował Miłosza Borowieckiego, radcę prawnego prowadzącego kancelarię w Radomiu. Z internetu niewiele można się o nim dowiedzieć, strony kancelarii nie da się nawet znaleźć w wyszukiwarce. Czy to nie kłoda rzucona obligatariuszom pod nogi? Krzysztof Brzeziński, prezes Ganta, przekonuje, że spółka w raporcie bieżącym podała „podstawowe dane administratora”.

— Nie można mówić o utrudnianiu dostępu do administratora, skoro dane osobowe zostały podane do publicznej wiadomości — przekonuje Krzysztof Brzeziński.

Rzecz w tym, że w raporcie można znaleźć jedynie imię i nazwisko oraz nazwę kancelarii. „PB” udało się jednak do niego dotrzeć. Co zrobił dla obligatariuszy?

— Jestem na etapie szacowania wartości zabezpieczeń, wniosków o ich przejęcie jeszcze nie składałem. Zwróciłem się do emitenta z prośbą o przekazanie wycen i dokumentacji, ale niestety do dziś ich nie otrzymałem. Próbuję monitować emitenta, ale kontakt z nim — czy to telefoniczny, czy e-mailowy — jest bardzo utrudniony, dlatego proces nie przebiega tak sprawnie, jak bym chciał. Liczyłem, że do połowy kwietnia będę miał wyceny, ale ich nie dostałem. Staram się, jak mogę, będę ponawiał monity i mam nadzieję, że sprawa ruszy. Miałem spotkanie z nadzorcą sądowym, przedstawiłem mu, jak wygląda sytuacja, liczę, że to pomoże — mówi Miłosz Borowiecki, radca prawny, który jest administratorem zastawu dla obligacja Gant Development.

4 pytania do Adama Kościółka, partnera w kancelarii Kurek, Kościółek, Wójcik, reprezentującej obligatariusza Ganta

Administrator musi trzymać rękę na pulsie

1 Jaka jest rola administratora zastawu rejestrowego?

Podstawową jest kontrola stanu i wartości przedmiotu zastawu rejestrowego. Powinien zatem domagać się od emitenta okresowych raportów opisujących stan przedmiotu zastawu, aktualizacji wyceny, a nawet dokonywać okresowych oględzin. Gdy emitent obligacji nie wykonuje obowiązków, administrator, który niejako zastępuje obligatariuszy w uprawnieniach wynikających z zastawu rejestrowego, w przypadku zagrożenia interesów obligatariuszy powinien niezwłocznie podjąć działania zmierzające do ich zaspokojenia. Może to zrobić na drodze postępowania egzekucyjnego czy też — jeśli przewiduje to umowa zastawnicza — przejąć przedmiot zastawu, może też sprzedać go w drodze publicznego przetargu. Upraszczając, można powiedzieć, że ma takie prawa, jakby sam był wierzycielem.

2 Jakie powinno być modelowe postępowanie w sytuacji, gdy emitent przestaje wypłacać odsetki od obligacji?

Gdy emitent choć raz spóźni się ze spłatą, każdy obligatariusz ma prawo zażądać natychmiastowego przedterminowego wykupu obligacji, ale decyzję zawsze trzeba przemyśleć, bo być może brak wypłaty odsetek oznacza tylko przejściowe kłopoty emitenta i przedwczesne żądanie może pozbawić nas zarobku. Modelowo administrator powinien monitować emitenta, zażądać wycen przedmiotu zastawu i skompletować jego dokumentację, rozpocząć egzekucję przez przejęcie zastawu lub komorniczą oraz, co ważne, informować obligatariuszy o podjętych działaniach.

3 W Gancie pierwotny administrator rozwiązał umowę, a nowego spółka powołała kilka miesięcy później — co na to przepisy?

Taka sytuacja nie została niestety uregulowana przez ustawodawcę, co prowadzi do licznych problemów interpretacyjnych, a w przypadku sporów sądowych prowadzić będzie do rozbieżności w orzecznictwie. Niewątpliwie ta kwestia wymaga ingerencji ustawodawcy bądź co najmniej wykładni Sądu Najwyższego. W naszej ocenie, do czasu wykreślenia z rejestru zastawów i wpisania nowego administratora nie ma mowy o zwolnieniu poprzedniego z obowiązków, nawet jeśli rozwiązał umowę z emitentem.

4 Czy to, że administrator jest wynagradzany przez emitenta, a ma działać w interesie wierzycieli, nie powoduje konfliktu interesów? Jak sobie może z nim radzić?

Ta sytuacja oczywiście jest niezdrowa i może prowadzić do licznych patologii, jak choćby brak wykonywania obowiązków przez administratora, który nie otrzymuje umówionego wynagrodzenia od emitenta. Można postawić tezę, że jest to konflikt interesów sprowokowany przez ustawodawcę. Wierzę jednak, że renomowany administrator, np. duża kancelaria prawna czy audytowa, nie pozwoli sobie na popsucie reputacji zarzutami obligatariuszy o stronniczość, kumoterstwo z emitentem czy działanie na ich niekorzyść. Najgorsze, co może się zdarzyć, to zupełny brak aktywności administratora, który powiela w ten sposób zachowanie złego dłużnika.

 

 




Copyright 2004 - 2018 by Kancelaria Kurek, Wójcik i Partnerzy – Radcowie Prawni